obrazek

Ardo Calypso – test laktatora elektrycznego

Około 19 grudnia do mojego domu zawitał kurier (ostatnio dość często Ci panowie mnie odwiedzają) z racji tego że dostałam się do testowania laktatora Ardo Calypso. Nie jest tajemnicą że karmię mojego pierworodnego naturalnie, jestem z tego bardzo dumna bo i droga do tego nie była prosta. Od pewnego czasu w mojej głowie dojrzewała myśl o kupnie nowego laktatora elektrycznego, ale zawsze jest to wydatek rzędu kilkuset złotych, a ja nie chciałam kota w worku. Dlatego niezmiernie ucieszył mnie fakt że firma Ardo poszukuje testerek do swojego produktu. Zapisałam się i niebawem otrzymałam odpowiedź pozytywną. Już kilka dni później w moim domu znalazł się laktator wraz z zestawem osobistym, i krótką prośbą w mailu o opinię po przetestowaniu go.

 

Czekałam na niego z wypiekami na twarzy i gdy tylko trafił w moje ręce rozerwałam opakowanie i wzięłam się za montowanie laktatora. Już samo to poszło sprawnie. Długi kabel od zasilacza i wężyk zestawu osobistego nie ograniczały, od razu zauważyłam też jego rozmiar i wagę, po prostu maleństwo w kategorii piórkowej. Oczyma wyobraźni widziałam go we własnej torebce. A do tego był na baterie, więc nie zważając na niesprzyjające okoliczności mogłabym używać go absolutnie wszędzie (oczywiście zachowując normy dobrego smaku).

Po podłączeniu laktatora czekałam na jedno, nakarmiona informacjami o Calypso znalezionymi w internecie oczekiwałam rozczarowania. Wszędzie pisano o nim jako maksymalnie cichym. Gdy nacisnęłam przycisk zasilania musiałam nim potrząsnąć. Raz, drugi. Do testów sprzęt przyszedł używany i mina mi zrzedła. Już nawet powiedziałam mojemu L. że pewnie przysłali zepsuty! No nie działa! Dopiero po bliższych oględzinach okazało się że a owszem, działa i to w najlepsze. Tylko jest tak niesamowicie cichy że miałam wrażenie że jest zepsuty! Musiałam podłączyć zestaw i natychmiast wypróbować żeby samej sobie udowodnić że tu nic się nie popsuło. Jego głośność wprawiła mnie w tak wielkie zdumienie że po prostu wzięłam się za nagranie cyklów i siły pracy laktatora.

 

Co tu dużo mówić, Ardo Calypso jest ładny. Ergonomicznie i ze smakiem zaprojektowany wygląd przyciąga uwagę i kusi użytkowniczkę do skorzystania ze swoich usług. Mi się bardzo spodobał.

Pierwsze użycie było naprawdę miłą odmianą, w pamięci wciąż miałam chwile z poprzednimi laktatorami i poranione brodawki przez skąpość ustawień siły. Przygotowana byłam na ból, pot, łzy i krew, a tak naprawdę… Odciągałam mleko i oglądałam serial. Praktycznie nic nie czułam dzięki temu że jest kilka ustawień dla siły odciągania i cyklów, i można tworzyć dowolne kombinacje.

Gdy już skończyłam musiałam umyć zestaw osobisty. W każdym innym laktatorze było to kłopotliwe ze względu na budowę lejka, tutaj wystarczył wycior, gąbka i wszystko lśniło czystością.

I czy wspominałam o zaworkach zwrotnych, czyli tzw. filtrze? W poprzednich egzemplarzach jakie miałam okazję posiadać to była zmora. Mleko cofało się zapychając je, a trudność w dostępności zmuszała do kupna coraz to nowych zestawów osobistych. To skutecznie zniechęciło mnie do korzystania z laktatora. Ardo przez swoją budowę nie posiada tego elementu więc nic się nie zapcha i nie trzeba tak często wymieniać tych części. Wiadomo że każdy zestaw osobisty trzeba czasem wymienić, ale to także kwestia higieny.

 

Moje dziecko jako typowe na piersi, nie dostawało mleka z butelki i jedyna jaką ja uznawałam kiedykolwiek to Medela Calma. I ona do lejka pasuje, więc można używać by odciągać mleczko na świeżo i od razu podawać dziecku.

Ogólnie rzecz biorąc laktator tak naprawdę był dużo lepszy niż się spodziewałam, i już teraz wiem że kiedy będę mieć drugie dziecko nie będę się wahać. Ardo Calypso wart jest swojej ceny która biorąc pod uwagę rynek nie jest jakoś szalenie wygórowana.

Znalazłam tylko jedną wadę przy użytkowaniu laktatora. Po dostaniu go na testy zostaje z nami stanowczo za krótko i najchętniej zostawiłabym go dla siebie na stałe. Polecam go wszystkim młodym mamom które chcą karmić dziecko naturalnie, a także tym które wracają do pracy i potrzebują wsparcia w swoim karmieniu. Ciężko o cichszy, bardziej dyskretny i wydajniejszy laktator.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *