Klątwa kawy

Moje dziecko od samego początku ze spaniem było na bakier. Wieczorem to w sumie kładłam się z panicznym strachem że on już się zaraz obudzi. Już na zapas wystawiałam cycka i karmiłam śpiące niemowlę. A ono jak na złość i tak budziło się w zależności od dnia 10-15-30 minut później. I nieistotne ile miał, 2, 3 a może 15 miesięcy, w jego głowie zakodowany jest jakiś alarm. Matka przyszła! Płacz! Ojcu takich numerów nie robił, jeśli się położyli to obaj spali jak zabici, ja weszłam do łóżka, już się ułożyłam, owieczki witałam i krzyk! Gdzieś mi tam przez myśl przeszło że to może jakaś paranoja, ale nie, faktycznie chodziło o mnie. To samo z drzemkami. Jeśli chciałam się z nim przespać, wstawał po piętnastu minutach. Jak kładłam się w innym pokoju… To samo! Jak nie spałam, robiłam cokolwiek, to dziecko potrafiło nawet 4 godziny spać ciągiem!

 

A i jeżeli o drzemki chodzi. No wiadomo, młode to i musi. W tej chwili została mu już tylko jedna, zdarza się że solidna, okupiona płaczem, kopaniem i cycem. Ale kiedy już uda mi się uwolnić to co? Czasem sprzątam, czasem usiądę. A jak już moja szanowna czteroliterowa da radę bez towarzystwa, to człowiek jak na cywilizowanego przystało chce się kawy napić. Ciepłej! Jak ja kocham ciepłą kawusię, pachnąca, lekko gorzka z tym jej mętnym spojrzeniem. No i gotuję wodę, sypię odmierzone dwie, czasem dwie i pół łyżeczki w myślach już widząc unoszącą się nad kubkiem parę. Czajnik pyknął, woda zabulgotała, ja zalałam swój napój bogów, i co? I nieważne ile spał! Czy to 10 minut czy 3 godziny, obudzi się! To taki znak dla niego, hej, halo kolego! Wstawaj! Mama ciepłą kawę pije!

Liczę że wyrośnie, bo ta z mikrofali jakaś taka mniej apetyczna. Zresztą kiedyś dokładnie to samo robił jak jedliśmy ciepły obiad, ale wyrósł. Może z tego też wyrośnie?

Albo ja zacznę lubić zimną kawę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *