IMG_1505400867739

Czasem warto chcieć coś dla siebie

Czy tylko ja mam takie cholerne wrażenie życia na raty? Dzisiaj pochłaniałam obiad, a drugą ręką zagniatałam ciasto na leniwe, które moje dziecko kocha. A jako że kocham moje dziecko, a poza tym gdzieś w ferworze szaleństwa, wczoraj zamiast ryżu ugotowałam ziemniaki, to dlaczego by nie? Szczególnie że drzemki są już jakieś. Mogłabym spać z nim, ale wiecie co? Jak tylko się położę, on się budzi! Serio, nieważne że ja jestem w drugim pokoju, o nie. Po prostu nie mogę głowy przyłożyć do poduszki, bo jak rekin krew, dziecko to wyczuje. W nocy jest podobnie. No i ten obiad na raty. I te leniwe. Do tego raty w banku, żeby jakoś żyć. Cholera. Zostałam dzisiaj wysłana do kina, mam iść. Włosy tłuste, w nieładzie, czas umyć. Nie ma wstydu, one po jednym dniu po umyciu są tłuste, czasem w ten sam dzień, jak akurat mamy jakieś święto i trzeba by było inaczej. I sen, ciągle śpię na raty, ale spłacać nie mam jak. Kiedy już próbowałam, to moje dziecko najpierw waliło w drzwi, chcąc wedrzeć się do sypialni, a potem skakało po mnie tak długo, aż nie wstałam. A kiedy już się podniosłam… Wtedy sobie poszedł. Do taty. Nie chciał się przytulić, ani nic.

Te same wyciągnięte swetry, wygrane koszulki, bo zawsze jest coś, co trzeba, po to bym ja nie kupiła tego co chcę. Nawet nie tego co chcę, tego co potrzeba! Jak jeszcze jedną zimę przepełzam w tym samym, ciążowym polarze to chyba umrę. Piszę na raty, czytam, gotuję, jem, śpię…

I szlag trafił całą ambicję, i pragnienie żeby cukier odstawić. Po którejś nocy z pobudkami co 15 minut wymiękłam, nic nie stawiało mnie na nogi tak jak cukier. Czuję się z tym fatalnie, a dupa rośnie!

I chciałabym sobie wreszcie kupić buty kurtkę, fajne ciuchy. I nie żebram o nie, ale poproszę was o wsparcie, chwilka tylko żeby zebrać parę głosów, żeby zarobić parę groszy na to, na co normalnie sobie nie pozwolę. Jak myślicie, dacie radę? Dla was chwilka, trzy kliknięcia, a dla mnie wreszcie trochę radochy.

https://konkurs.blog.kik.pl/k/zanetaPiatkowska,-date

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *